(Bez)sens kolorowych rolet

Gdybym miała wskazać jedną rzecz, której najbardziej nie lubię we wnętrzach zdecydowanie byłaby to materiałowa, kolorowa roleta ;) Jej popularność w naszym kraju nie gaśnie od wielu lat, a mimo coraz lepszych alternatyw nie zapowiada się nawet, żeby gasła w najbliższym czasie.

Patrząc na elewacje budynków wielorodzinnych możemy dostrzec na oknach całą paletę barw i to niestety w intensywnym wydaniu…

Czy ich popularność wynika ze skuteczności i jakości, czy po prostu niskiej ceny?

 

 

 

 

 

 

 

 

 źródło: ArchDaily

 

Faktem jest, że zwykłe, materiałowe rolety to najtańsza z możliwych opcji. W zupełności rozumiem priorytety, którymi kieruje się osoba o ograniczonym budżecie. Jednak wybór kolorów to już inna bajka i nie można tego usprawiedliwić brakiem pieniędzy. Wiadomo, że o gustach się nie dyskutuje, ale tu chodzi o zwyczajny komfort! Powiedziałabym nawet, że o jego brak… W wielu miejscach, w których spałam miałam możliwość używania tych rolet. Najgorzej wspominam jaskrawożółte rolety w pokoju zorientowanym od południowego wschodu – latem było to po prostu nie do wytrzymania i czułam się trochę jak na tropikalnej plaży… Ale takiej, na której nie chciałam być ! ;) Były też zielone, czerwone, pomarańczowe i niebieskie…

Mam wrażenie, że te rolety zupełnie nie ograniczają ilości światła wpadającego do pokoju, a jedynie zmieniają jego kolor przez co tworzy się nienaturalna poświata. Jeśli chodzi natomiast o wartość estetyczną, którą kieruje się wiele osób – ja takowej nie doceniam. Wiadomo jednak, że potrzebna jest nam ochrona przed słońcem. Co więc wybrać?

Osobiście zdecydowanie odradzam ostre kolory rolet, a nawet generalnie kolory. Pamiętajmy, że oprócz tych jaskrawych barw producenci mają w ofercie także o wiele przyjemniejsze dla oka, naturalne barwy: biel, szarość, beż. Oprócz materiałowych rolet warto poszukać także innych rozwiązań, np. rolet rzymskich, czy żaluzji.

źródło: Pinterest

Pozdrawiam kolorowo,



  • Nigdy nie postrzegałam rolet jako ochrony przed światłem – raczej przed wzrokiem sąsiadów po zmroku :D
    Ale żeby było śmieszniej, sama jako nastolatka miałam w pokoju żółte rolety ;) od wschodu! Ale lubiłam tę kolorową poświatę. Tak samo jak lubię lampki z abażurami-witrażami (choć nie widzę ich za bardzo u siebie). Teraz mamy w mieszaniu kremowe rolety; z wyjątkiem pokoju Marcina, gdzie są w stonowanej zieleni. I też jestem zadowolona. Za to żaluzji szczerze nienawidziłam! Ile ja się nasprzątałam… a tylko dwa lata tam mieszkaliśmy! Makabra!

    Nie wiem na co się zdecyduję, gdy już sama będę w pełni urządzać nasz przyszły dom.