15 rzeczy, które musisz zrobić będąc w Azji

15 rzeczy, które musisz zrobić będąc w Azji

Pierwszy szok po powrocie – zimno, okropnie zimno! Przestawienie się z temperatury +30 na prawie zerową było na prawdę ciężkie. Tym bardziej, że z Warszawy wracaliśmy na stopa, w dresikach, adidasach i kurtkach przeciwdeszczowych:) Ale po kolei. . .

W styczniu zdecydowaliśmy – W tym roku Azja! Bilet w tamtą stronę kupiliśmy do Singapuru, a wracaliśmy z Bangkoku. I to był bardzo dobry pomysł, nie musieliśmy dzięki temu wracać w to samo miejsce. Planowaliśmy z S. zwiedzić kilka państw za jednym razem, więc powstał taki plan:)

Warszawa –> Singapur –> Kuala Lumpur (Malezja)–> Siem Reap (Kambodża) –> Koh Chang (Tajlandia) –> Bangkok –> Warszawa

4 kraje, 5 miejsc, 19 dni

Dużo jak na jeden wyjazd, ale nie lubimy siedzieć długo w jednym miejscu:) W tym poście nie chcę zanudzać Was sprawami logistycznymi i organizacyjnymi, bo chcę Wam pokazać same najfajniejsze rzeczy. Ale jeśli mielibyście pytania dotyczące naszego wyjazdu, to chętnie odpowiem w komentarzu lub może w kolejnym poście!:) Także śmiało zadawajcie pytania, postaram się Wam doradzić.

Co najbardziej mi się podobało?

#1 Jazda skuterem po rajskiej wyspie Koh Chang w Tajlandii:) Super sprawa! Z jednej strony góry i strome serpentyny, a z drugiej morze. Genialne widoki i świetne przeżycie.

#2 Niesamowita była zielona ściana z wodospadem – Cloud Forest Dome w Singapurze. Jeszcze wilgotniej niż na zewnątrz, ale za to chłodno, można było odetchnąć od upału:)

Co najmniej mi się podobało?

Bangkok. Jest bardzo brudnym, zatłoczonym i śmierdzącym spalinami miastem. Już wiem dlaczego tyle ludzi chodzi w maskach. Dlatego też nie ma zbyt wiele rzeczy w tym zestawieniu o Bangkoku. Może przez to, że wolałam wtedy spędzić te 3 dni w łóżku, będąc chora, ale i tak dużo zwiedzałam:)

Teraz trochę bardziej pozytywnie. Poniżej 15 rzeczy, które warto zrobić będąc w Azji, czyli w tych 4 krajach, które odwiedziliśmy:)

SINGAPUR

#1 zobaczyć Cloud Forest Dome w Gardens by the Bay

To miejsce z pewnością trzeba zobaczyć! Niesamowity klimat, rześkość i chłód. Warto odżałować S$28, żeby tam wejść. Bilet kupujemy na 2 konserwatoria – Cloud Forest Dome i Flower Dome. Jednak znajdujące się pod drugą kopułą kwiaty i sukulenty nie robiły już takiego wrażenia.

#2 wjechać na szczyt hotelu Marina Bay Sands

Wjazd na dach widokowy kosztuje S$23. Trochę oszukaliśmy system:) Wystarczy, że pewnym krokiem podejdzie się do windy w trzeciej wieży i poczeka na gościa hotelowego, który przyłoży magiczną kartę pokojową i uruchomi nam windę:) Potem wciśnie się 57 piętro i gotowe! Widok jest oszałamiający:) Udało nam się tak wjechać dwa razy! po południu i wieczorem. Niesamowite widoki na Marina Bay i Gardens by the Bay. Zaoszczędziliśmy jakieś S$92 czyli około 270 zł:)

#3 odwiedzić nocą Gardens by the Bay

O 20:45 Zaczyna się teatr muzyczny. Trafiliśmy przypadkiem. Można położyć się na ławce i wpatrywać się w wysokie sztuczne drzewa słuchając muzyki.


KUALA LUMPUR

W organizacji zwiedzania w tym mieście bardzo pomogła mi Zuza z bloga zuinasia. Bardzo polecam jej blog, wiele można się z niego dowiedzieć o kulturze Malezji, historii i innych ciekawostkach:)

#4 wynająć mieszkanie z basenem na dachu i boską panoramą miasta

Dzięki portalowi Airbnb można znaleźć takie perełki:) Co prawda basen był w budynku obok i po południu był zacieniony, ale i tak była to najlepsza panorama w Kuala Lumpur:)

Poniżej wstaliśmy ok 7 na wschód słońca:)

#5 spacerować po Kampong Baru

Zuza polecała m.in. na swoim blogu tę dzielnicę. Jest to magiczne miejsce. Wydaje się być wioską z małymi domkami wśród wysokich wieżowców. Na zdjęciach możecie zobaczyć wiele kontrastujących elementów – ogromne Petronas Towers w tle, a na pierwszym planie zwykłe chatki.

#6 zobaczyć nocą wieże Petronas

Te dwie wieże są ogromne! Mieliśmy okazję też zwiedzić je od środka i popatrzeć na miasto z góry. Jednym słowem – robią wrażenie,.

SIEM REAP

#7 zwiedzić kompleks świątyń Angkor

To dla nich pojechaliśmy do Kambodży. Cuda architektury. Szkoda tylko, że nie są za bardzo pielęgnowane i chronione. Miałam wrażenie, że niektóre za kilka lat się rozpadną. Mimo to, na prawdę są piękne, szczególnie słynna Angkor Wat (pierwsze i drugie zdjęcie). Najbardziej czekałam na Ta Prohm – obrośniętą drzewami, okazało się jednak, że natura ją coraz bardziej niszczy i jest ona bardziej ruiną niż budynkiem.

Wstęp do kompleksu Angkor kosztuje $20 od osoby.

#8 przemieszczać się tuk – tukiem

Wynajęcie tuk – tuka w Siem Reap było mega dobrym pomysłem! Centrum miasta oddalone było od naszego hotelu jakieś 2 – 3 kilometry, a świątynie ok. 8 km. Odległości między świątyniami w kompleksie Angkor są też ogromne, więc nie wyobrażam sobie zwiedzać to miasto rowerem. Można się nieźle namęczyć w tej temperaturze, tym bardziej, że tuk – tuki nie są takie drogie. Za cały dzień spędzony w świątyniach zapłaciliśmy $15.

KOH CHANG

#9 znaleźć rajską plażę

Ostatniego dnia pobytu na wyspie pojechaliśmy na jej koniec i znaleźliśmy ‚Tropical Beach’. Wystarczyło zapłacić po 10 zł za leżaki i mieliśmy piękną plażę. W tej cenie był zawarty również napój więc na prawdę się opłacało:) Nie było na niej też aż tyle osób. Spędziliśmy tam pół dnia <3

#10 popływać kajakiem

I pierwszego dnia spalić sobie plecy… Jak zwykle na wakacjach:) To jest nie do uniknięcia, nawet jak bardzo się staram. Ale nie żałuję, woda była tak spokojna, że mogliśmy opłynąć wszystkie małe wysepki w okolicy Koh Chang i znaleźć piękną plażę:)

#11 wynająć skuter

Cudownie! Można pojechać wszędzie, gdzie się chce. Lubię taką niezależność:)

#12 huśtać się na palmie

Chyba nie trzeba więcej nic pisać:)


#13 wypić świeży sok

Bardzo dużo jest takich stoisk w bardziej turystycznych miejscach:) Tu akurat pani przy kasach biletowych do wodospadu.

Trzeba uważać na ilość cukru i mleka w koktajlach:) Ciągle powtarzałam ‚no sugar, no milk’. 


BANGKOK

#14 skorzystać z transportu wodnego

Nawet łódki tutaj są zatłoczone, jednak czasami szybsze i tańsze od zwykłego transportu. Za trzy ‚przystanki’ zapłaciliśmy 1zł od osoby:)

#15 odwiedzić pływający targ

Lub jakikolwiek inny targ. Nie jest to trudne, bo praktycznie przy każdej głównej ulicy można znaleźć deptak, gdzie miejscowi sprzedają jedzenie. Warto też odwiedzić właśnie pływający targ nawet dla samych zdjęć, bo wygląda super:) Można też kupić świeże owoce i warzywa lub zjeść obiad.

Te miejsca, które zwiedziliśmy razem z S. na pewno mogę Wam polecić. Szczególnie Koh Chang – byliśmy tam trochę dłużej niż w innych miejscach, ale było warto.

Malezja i Tajlandia to kraje, gdzie jest nawet taniej niż w Polsce, wystarczy tylko kupić bilet, co jest największym wydatkiem i . . . lecieć! 

. . . 14 listopada wróciliśmy do Warszawy, mieliśmy za chwilę wygodny lot do Poznania. Siedząc już w samolocie dowiedzieliśmy się o kapryśnych polskich warunkach pogodowych. W Poznaniu mgła, nie wylądujemy, nawet nie wylecimy. Ekstra. No nic, trzeba stawić czoła wyzwaniu. To co? Na stopa będzie najszybciej? (Ja ze łzami w oczach, z karteczką ‚Poznań’, na wylotówce z Warszawy i w myślach: ‚Zabierzcie nas stąd szybciej, bo zamarznę!’). Sześć godzin później niż planowaliśmy, dojechaliśmy do ciepłego domku:)

Pozdrawiam Was siedząc w ciepłych skarpetach:)



  • Szczepan

    mega spoko! Pozdro

  • Cieszę się, że mój blog był pomocny! I że podobało ci się w Malezji :) Pozdrawiam serdecznie! Zu

    • cosestetycznego

      :)

  • Przepiękne zdjęcia. Chciałabym kiedyś wybrać się do Azji. Zastanawiałam sie głównie nad Wietnamem, ale zdjęciami narobiłas mi ochoty na zwiedzenie większej ilóści państw . Pieniadze na taką podróż może i by sie znalazły ( jestem zdania,ze wszystko zależy od organizacji). Jednak problem w tym,ze nie ma na to wiecznie czasu.
    No cóż, może kiedyś.

    Pozdrawiam, Katarzyna