10 zdań, które bawią architektów + wyniki konkursu

Na dzisiejszą ponurą, listopadową aurę przyda się nam trochę humoru :)

W swojej pracy architekci mają do czynienia z bardzo różnymi zadaniami, bardzo różnymi ludźmi i bardzo różnymi gustami. Czasem, żeby dojść do kompromisu potrzeba wielu zmian. A do kompromisu dochodzi się zwykle na drodze konwersacji z klientem, próbując przekonać go lub odwieść od pewnych rozwiązań. Postanowiłam spisać kilka zdań, które architekci często słyszą od swoich klientów i w pewien sposób ich bawią :)

Większość zdań jest wymyślonych przeze mnie, a niektóre to autentyczne fragmenty rozmów. Moim celem nie jest naśmiewanie się z klientów, bo przecież nie muszą się znać na projektowaniu i po to zatrudniają architekta:)

Potraktujcie ten wpis z przymrużeniem oka! :)

źródło: http://blogs.artinfo.com/

assets_large_t_183761_53839807_2

10 zdań, które słyszą architekci:

‚ Chciałbym, aby to wnętrze było takie naturalne, znalazłem świetne płytki imitujące drewno…’

‚ Ale jak tak wszystko będzie na biało to będziemy się czuli jak w szpitalu ‚ 

‚ Trzeba ożywić ten pokój, jakaś pomarańczowa albo żółta ściana…  ‚

‚ Widziałem u sąsiada takie super … i też chcę je mieć ‚

 ‚ Ładne, ale sąsiad już to ma. ‚

‚ Chciałbym wnętrze jak z okładki ‚

‚ Ma być minimalistycznie, ale nie chłodno, jasno ale nie na biało, klasycznie, ale na luzie… ‚

‚ Ta ściana jest taka pusta. Myślałem o jakiejś fototapecie, może Paryż o zachodzie słońca? ‚

‚ Jak już inwestujemy tyle pieniędzy w dom, to niech to będzie widać ‚ 

‚ Te wszystkie meble z palet i skrzynek, no całkiem całkiem, ale więcej niż 20 zł bym za nie nie zapłacił ‚ 

WYNIKI KONKURSU

Na zakończenie mam dla Was jeszcze wyniki naszego konkursu, w którym były do wygrania 3 plakaty naszego projektu :) Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy wzięli w nim udział za kreatywność w wymyślaniu haseł. Niestety mogłyśmy wybrać tylko 3 z nich…

Oto one:

‚ WAKE UP YOUR DESIGN ‚

‚ REALIZUJ SWOJE POMYSŁY ‚ 

‚ SKY IS THE LIMIT ‚

Wygranym serdecznie gratulujemy! Wasze pomysły są dla nas inspiracją do tworzenia nowych plakatów :) Skontaktujemy się z Wami mailowo, aby dostać adres, na który wyślemy nagrodę.

P.S.: Ciekawa jestem, czy dopisalibyście jeszcze jakieś zdanie do mojej listy? :)

 

Pozdrawiam,



  • Anka

    Bo ja wiem, wszystkie te zdania są sensowne. Architekt powinien wiedzieć, ze tego typu zdania to skrot myslowy i powinien umiec odczytac prawdziwe intencje klienta zawarte miedzy wierszami. Klient nie jest architektem i ma prawo sypac takimi ogolnikami/banalami. To zadanie architekta z takiej trywialnej wypowiedzi wyluskac esencje i stworzyc cos co uderza w punkt. Architekt ma zasypac klienta inspiracjami i pomoc mu okreslic oczekiwania. Zapewniam, ze gdyby klient jasno wiedzial czego chce nie placilby architektowi, ktory potem na blogu jego brak wiedzy obsmiewa;)

    • cosestetycznego

      Właśnie dlatego napisałam na początku, że proszę o traktowanie tych zdań z lekkim przymrużeniem oka i dystansem, bo nie mam na celu nikogo urazić – tymbardziej, że za jakiś czas planuję napisać 10 zdań architektów, które bawią ich klientów:) A co do zadań architekta masz jak najbardziej rację, tak powinno być i to nie ulega wątpliwości! Pozdrawiam! /Magda

  • Pytania i zdania może sa i śmieszne ale chyba głównie wynikająz niewiedzy klientów. no bo kto z nas wie jak urządzić swoje mieszkanie by było piękne, praktyczne ale i funkcjonalne no i zatrudnia do tego fachowca za nie małe pieniążki?

    • cosestetycznego

      Nie powiedziałabym, że z niewiedzy – raczej z charakteru i mentalności Polaków :) Czasem takie teksty po prostu śmieszą, ale nie są one brakiem szacunku do klienta :)pozdrawiam! Magda

  • Naturalna i płytki imitujące drewno ale niestety tak jest z drugiej jednak strony naturalne – nieekologiczne trzeba było ściąć piękne drzewo żeby zrobić parkiet

  • Kaśka

    Witam,
    Uśmiechnęłam się. Dziękuję za ten post. Uśmiech wywołują również powyższe komentarze.
    Chyba społeczeństwo jeszcze nie dorosło do świadomego uczestniczenia w procesach zarówno ogólnospołecznych, jak i czysto osobistych. Nie uznaję usprawiedliwienia że inwestor nie musi się znać. To tak jakbym kupując sobie samochód nie wiedziała że kierowca siedzi za kierownicą, że tak czy inaczej się nim jeździ….
    Niemniej, mam nadzieję że swoim wpisem nie otworzyłam puszki pandory.
    pozdrawiam bardzo mocno.
    ps. mam nadzieję że nikogo nie obraziłam – nie miałam takiego zamiaru.

    • Nie zgodzę się z tym niedorastaniem społeczeństwa. Czy np. autorka tego komentarza wie dokładnie jaki komputer z jakim procesorem kupić, aby był najlepszy? Jak pójdziesz do sklepu to powiesz zapewne, że chcesz powiedzmy w miarę tani i wydajny sprzęt. Wtedy też można powiedzieć, że ktoś nie dorósł to decyzji zakupowej w tym wypadku;) Trudno znać się na wszystkim. Gorzej, jak klient nie chce zaufać projektantowi i upiera się przy własnych rozwiązaniach, mimo że nie ma o tym pojęcia, a architekt ma jakoś taką kreatywność klienta ogarnąć i zrobić z tego ładne wnętrze.

      • Kaśka

        Potwierdzam, nie jestem informatykiem. Nie spotkałam jednak Inwestora, który stwierdziłby że chce tani, funkcjonalny dom i w ślad za tym stwierdzeniem mi zaufał. Bo ja jak idę do sklepu z komputerami to ufam sprzedającemu. Zwyczajnie, z założenia że każdy powinien robić to co umie najlepiej. Oczywiście tak jak różnej uczciwości są sprzedawcy komputerów, tak i różni są architekci.
        Uważam, że zaufanie społeczne do grupy zawodowej jaką są architekci ciągle spada.
        Ale może sobie na to zasłużyliśmy … może.
        Moim zdaniem jednak Inwestorzy od jakiegoś czasu więcej wymagają niż dają od siebie. A prosta nieznajomość przepisów nie zwalnia z ich stosowania – jeśli nie wiem to pytam i słucham. Przyjmuję do wiadomości, albo dyskutuję – jeśli potrafię dyskutować. – stąd moje stwierdzenie o niedojrzałości.
        Nie ma obowiązku znać się na wszystkim ani Inwestor ani architekt (i przedstawiciel innej grupy zawodowej), ale jeśli wynajmuje się architekta, to należy mu zaufać, chcieć współpracować, uczestniczyć w procesie zarówno projektowym jak i formalno – prawnym.
        Bardzo przepraszam, jeśli kogoś z czytelników i dyskutujących uraziłam. Ale nie mogę przejść obojętnie obok tematu, który mnie bezpośredni dotyka i coraz częściej denerwuje. (zawodu nie zmienię bo mimo wszystko lubię to co robię i staram się to robić dobrze)
        pozdrawiam!